środa, 25 marca 2015

Hummus marchewkowy i słowo o fotografii


Gust w fotografii kulinarnej jest bardzo odmienny. Oczywiście można stwierdzić, że jakieś zdjęcie jest ładne lub nie, a można doszukiwać się też tych małych szczegółów, które czynią to zdjęcie przyciągającym. W sferze kulinarnej, jeśli chodzi o blogerów, jest naprawdę szerokie pole do wyboru, tego wybranego klimatu zdjęć. 
Jedni niczym z dokładnością zegarmistrza dbają o to by zdjęcia były nieskazitelne, bardzo jasne, mocno wyostrzone, z perfekcyjnie ułożonym tłem, z brakiem okruszka niedbałości.
Ci drudzy wolą artystyczny nieład bądź skrajny minimalizm, zdjęcia przygaszone, wyblakłe, z rustykalną poświatą, tajemniczością, najczęściej z użyciem odpowiednich filtrów do zdjęć.
Mnie podobają się oba typy zdjęć, jednak coraz bardziej ciągnie mnie do tych, w których trzeba doszukać się wyjątkowości, tych z wykorzystaniem domowych zakątków, takie zdjęcia bardziej przemawiają do mnie, że człowiek, który je robi, jest trochę wtopiony w to zdjęcie.

Tak chciałam Wam przybliżyć moje spostrzeżenia, bo u mnie akurat jest bardzo różnie, zazwyczaj robię zdjęcia lustrzanką i szukam dobrego tła, a czasem lubię robić zdjęcia po prostu telefonem, z filtrem, na podłożach codzienności, oba typy w jakimś stopniu mnie cieszą. Wcześniej chciałam dążyć do perfekcji, do zdjęć niczym z magazynów, ale teraz już wiem, że tego nie potrzebuję i nie muszę tego gonić, bo ten styl jaki mam mi odpowiada, raz coś wyjdzie lepiej, raz gorzej, jak w życiu.





Hummus do tej pory robiłam w wersji podstawowej (możecie zajrzeć tutaj). To świetna rzecz, smaruję nim kanapki, może być zamiast masła, dobry z serem pleśniowym i pomidorem, dodatek do tarty, przekąska z warzywami. Słoiczek w lodówce i jest w pogotowiu.

Składniki:
1 puszka ciecierzycy
1 średnia marchewka
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki soku z cytryny
duża szczypta curry
sól, pieprz


Marchewkę pokroić na plasterki, ugotować na miękko w niewielkiej ilości wody. Odcedzić, zmiksować z ciecierzycą z puszki, osączoną z wody, dodać przeciśnięte ząbki czosnku, sok z cytryny, curry, szczyptę soli i pieprzu, jeszcze chwilę zmiksować. Można dolać 2-3 łyżki wody do luźniejszej konsystencji. Przechowywać w lodówce.



11 komentarzy:

  1. Hummus marchewkowy musi być pycha :) A co do fotografii kulinarnej - nie ważne jak, ważne, by autorowi to sprawiało przyjemność :) i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto pomarudzi (ale też ktoś, kto doceni)

    OdpowiedzUsuń
  2. zjadłam właśnie naleśniki na słodko. hummus by się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a gdzie tu w tym hummusie tahina? jakoś mi jej brak.. w każdym razie, marchewkowy jest świetny, bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wariacja, tym razem bez tahini, nieklasycznie :)

      Usuń
  4. Lubię taki i też robię często bez tahini :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem uzależniona od hummusu, ale o takim nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, hummus bez tahini? Będę musiała się skusić na jego zrobienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hummus z marchewką? inspirujesz kochana ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś anonimowym użytkownikiem, to miło mi będzie, gdy podpiszesz się imieniem. Wystarczy wybrać opcję - komentarz jako: "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim. Dla mnie to przyjemniej niż anonim ;)