piątek, 28 sierpnia 2015

#8 Holandia, Amsterdam

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie tego typu postów, wspomnę o tym, że chcę mieć na blogu miejsce małego podróżnika i zebrać fajne wspomnienia właśnie tutaj. Z moich podróży, jak i z jedzenia, możecie zaczerpnąć inspiracje, zazwyczaj pojawiają się rzeczy, które można w danym kraju lub mieście zjeść i ogólnie zaczerpnąć nowych wrażeń. 

Tym razem Holandia! Bardzo ciekawy kraj, malowniczy i uporządkowany w swojej infrastrukturze, mimo tego, że właściwie całkiem płaski. Odwiedziłam parę przyjemnych miejsc, m.in. Amsterdam, wyspę Texel, Den Helder i Alkmaar. 
Na co głównie zwróciłam uwagę, to oczywiście masa wiatraków, które słusznie wykorzystują tamtejszy wiatr, cały czas dający się we znaki.

Co najważniejsze - rowery są wszędzie! Dosłownie stoją pod każdym przystankiem, koło domów i sklepów w wielkich stertach. Ludzie na rowerze mają pierwszeństwo i nie próbuj się kłócić. Podobały mi się wszechobecne ścieżki rowerowe, na ulicach po dwóch stronach, zamiast chodników i nawet w bardzo zatłoczonych miastach. Rower jedzie szybko, nie zatrzymuje się za bardzo przed tłumem, po prostu trąbi, a Ty uciekaj. 







Przy drogach ciągną się ogromne pola pastwisk z krowami i owcami. Są wszędzie! Bardzo podobał mi się ten widok, taki naturalny i widać, że kraj porządnie w coś inwestuje, a tym czymś oczywiście jest przemysł mleczarki i wszechobecne, przepyszne sery.

Często spotykane są budki ze 'snackami'. Są frytki z majonezem i smażone przekąski z mięsem w środku. Spróbowałam, smaczne i szybkie jedzenie, które bardzo syci, ale dużo nie da się tego zjeść, przynajmniej dla mnie :P




Nigdzie nie widziałam takiej ilości ludzi jak w Amsterdamie. Oczywiście miasto szalenie piękne. Uliczki, kamienice i witryny z pysznościami, czyli tak jak w dużych, europejskich miastach, no może oprócz dodatkowej atrakcji, coffeeshopów. 
Jednak Amsterdam to nie kwintesencja Holandii.

Było Morze Północne i skansen kultury holenderskiej, który musicie odwiedzić, jeśli będziecie mieli okazję. To obszar z domkami i wiatrakami, które zawierają muzea np. chodaków, wypieków, czekolady, serów. Mowa o Zaanse Schans oczywiście.



 Najlepsze gofry ever :)






Popularnym posiłkiem są wielkie naleśniki z różnymi dodatkami, zapieczonymi w cieście. Są nawet całe knajpy z samymi naleśnikami, nazywane w tłumaczeniu "domem naleśnika".
Wzięliśmy na próbę jednego z serem, szynką, pomidorami i papryką oraz z bananem, kokosem i czekoladą.




Obraz Holandii wydaje się bardzo łagodny pod wpływem wszechobecnych puszystych owieczek, płaskiego, zielonego terenu  i naleśnikowych domków. Czasem tą sielankę niszczy porywisty, ostry wiatr i przejściowe zachmurzenia, ale tak, ten kraj da się lubić, da się dogadać z ludźmi po angielsku i ujść z życiem przed rowerzystą :)






2 komentarze:

  1. Piękne miejsca i świetne jedzonko. Zazdroszczę wycieczki :)
    http://nackany-zeszycik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś anonimowym użytkownikiem, to miło mi będzie, gdy podpiszesz się imieniem. Wystarczy wybrać opcję - komentarz jako: "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim. Dla mnie to przyjemniej niż anonim ;)