niedziela, 12 lipca 2015

#6 Warszawa, warto pojechać i warto zjeść



Dotychczas przyjeżdżałam tam tylko na warsztaty taneczne, nastawiona bardziej na sferę świata parkietu, chociaż oczywiście zawsze wiązało się to z ciąganiem się po zakamarkach Warszawy. Dużo potrafiłam przejść, długo zasiedzieć się w kawiarni z francuskim pieczywem, a każda kolejna wizyta otwierała oczy na inne elementy tego miasta. Już mniej na budynki, bardziej na ludzi, przyrodę i szczegóły.


Niektórzy szczerze, choć z lekkim zawahaniem przyznają się, że nigdy nie byli w stolicy. Jak to, czy to wypada, czy tam w ogóle warto pojechać ? Przecież zniszczone miasto, niewiele ma z tego przedwojennego miejsca, wywyższonego na piedestał ponad inne. Jednak za każdym razem, gdy tam przyjeżdżam czuję się dobrze, po prostu. Lubię obraz dużej przestrzeni, nieściśniętych ulic, sporą ilość zieleni, z pięknym parkiem Łazienkowskim, który zawsze tam muszę odwiedzić i przywitać się z wiewiórkami. Z uśmiechem patrzę też na liczne knajpki i kawiarnie w różnych aranżacjach i propozycjach. Na co najbardziej zwróciłam uwagę na ulicach Warszawy ? Przewijające się tłumy Azjatów, sportowych tatusiów, biegających z wózkami z dziećmi i ludzi niosących w ręku pachnącą bagietkę.






W kawiarniach ceny są nieco wyższe, ale nie przesadnie, zwłaszcza jeśli porównamy to do jakości jedzenia i podania. Szczególnie chciałam odwiedzić dwa miejsca, jeśli chodzi o posiłki. Była to AïOLI Cantine Bar Café Deli i Charlotte - chleb i wino na placu Zbawiciela.
W AiOLI, zamówiłyśmy zestaw dla dwóch osób, były to szaszłyki z kurczaka, sera halloumi
falafele z ciecierzycy i groszku, kiełbaski chorizo, z pastami z oliwek, ajwarem i hummusem.
Do tego lemoniada ze świeżego soku z grejpfruta, cytryny z rozmarynem - boska ! 
W Charlotte zawitałyśmy nad ranem, uważam że to najlepsza pora na takie miejsce. Serwują 
pyszne pieczywo, bagietki i chleby na zakwasie oraz maślane croissanty. Podawane są konfitury
i czekolady do smarowania w dużych słoikach. Spróbowałam również grzanki z kuchni francuskiej
o nazwie Croque Madame, czyli zapieczonego chleba z jajkiem sadzonym, serem, sosem beszamelowym
i indykiem. Zrobić ją samemu na śniadanie to jest trochę zachodu, dlatego warto skusić się w lokalu.

Z uwagi na to, że jest to głównie blog kulinarny, musiałam przybliżyć Wam najbardziej jedzenie,
myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić Wam te dwa miejsca ;)












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli jesteś anonimowym użytkownikiem, to miło mi będzie, gdy podpiszesz się imieniem. Wystarczy wybrać opcję - komentarz jako: "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim. Dla mnie to przyjemniej niż anonim ;)