środa, 10 grudnia 2014

Różowe naleśniki


Dość długo pomijałam buraki. Pojawiały się u mnie właściwie tylko w postaci barszczu, najlepiej takiego, który dostałam w domu od rodziców. Teraz otworzyłam oczy na ich wspaniałe walory, smakowe i kolorystyczne, bo przecież z nimi w tej kwestii naprawdę można zaszaleć i zrobić coś zwykłego z niezwykłym efektem. 



Naleśniki znalazłam na blogu Marty, a w lodówce leżał ostatni burak, więc wiedziałam, że to dla niego ratunek. Dodałam go do naleśnikowej masy zmiksowanego, zamiast go zetrzeć, kolor był cudowny. Smak buraka w naleśnikach się nie wybija, są mięciutkie, ładnie się smażą, najlepiej na dobrej, płaskiej patelni do naleśników.

Składniki (8 sztuk):
1 szklanka mleka, sojowe/dowolne
1 szklanka wody
1 szklanka mąki gryczanej (może być inna)
1 jajko
1 burak, ugotowany i zmiksowany
szczypta soli

olej kokosowy do smażenia lub inny

Wymieszać składniki na naleśniki i smażyć na mocno rozgrzanej patelni, posmarowanej olejem.


Moje nadzienie:
1. Wędzony łosoś, ogórek, awokado
2. Masło orzechowo-kakaowe, mleczko kokosowe, brzoskwinie z cynamonem (przetwory)

ps. buraki kupiłam już ugotowane i próżniowo zapakowane (w lidlu)




10 komentarzy:

  1. Wygląda tak nietypowo i smakowicie, że zjadłam go oczami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam się napatrzeć na surową masę, była taka śliczna różowiutka :D

      Usuń
  2. nie dość, że wyglądają cudownie to pewnie smakują jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie da się przejść obojętnie obok takiego różowego naleśniczka :D
    Jak z mąki gryczanej i bez mleka to my poprosimy xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Niestety nie, ale zawsze właśnie przelewam z puszki do słoiczka. Może kiedyś spróbuję zrobić :)

      Usuń
  5. Świetny pomysł :) Robiłam tylko zielone ze szpinakiem, ale ten burek też mnie fascynuje :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś anonimowym użytkownikiem, to miło mi będzie, gdy podpiszesz się imieniem. Wystarczy wybrać opcję - komentarz jako: "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim. Dla mnie to przyjemniej niż anonim ;)