poniedziałek, 13 maja 2013

MAD MICK - prawdziwe burgery w Katowicach


Postanowiłam, że gdy spodoba mi się jakaś knajpka lub restauracja, to zamieszczę z niej jakiś krótki opis wrażeń, żeby zrobić sobie spis sprawdzonych miejsc i przy okazji polecić Wam coś dobrego w Polsce :) Powtarzam, że będą to tylko wpisy z miejsc, które naprawdę mi przypadną do gustu, pod każdym względem, nie będę zajmować się szeroką krytyką, tylko oczekuję dobrego jedzenia oraz miłej atmosfery.
A wszystko potoczyło się szybko, z obustronną ochotą i bez zastanowienia, czyli tak jak lubimy z Panną Poranek najbardziej. Po kursie z kuchni azjatyckiej w Bielsku ruszyłyśmy z powrotem do Katowic i zdecydowałyśmy się pójść na obiad do „Mad Mick’a”, którego poleciła nam dobrze obeznana Ostryga.

Pierwsze wrażenie dobre. Przytulny, lekko domowy klimat. Lokal z żywymi kolorami i z muzyką amerykańskiego hip-hopu w tle (duuuuży plus z mojej strony).


W karcie umieszczone są burgey, steki (!), tortille, bagietki i przekąski. Wśród burgerów można było znaleźć wiele wariacji na ich temat, często bardzo nietuzinkowych. Ja wybrałam MadMickburgera z bekonem i jalapeno, a moja towarzyszka Frenchburgera z camembertem, żurawiną i rukolą. Do picia zamówiłyśmy schweppes'a ginger ale, muszę powiedzieć, że to był strzał w dziesiątkę, bo jak nie przepadam za gazowanymi napojami, to ten do burgerów był pyszny i o imbirowo-słodkim smaku.



Bardzo spodobał nam się pomysł przynoszenia każdemu klientowi na stolik skrzyneczki z sześcioma sosami, którymi w dowolnej ilości możemy sobie polać frytki i burgera. Rewelacja !


Obsługa była niezwykle miła, obeznana i pomocna, a zamówienia dostałyśmy w bardzo sprawnym tempie. Przy zamówieniu możemy wybrać stopień wysmażenia mięsa: krwisty, średnio lub mocno wysmażony. Jak widać porcje są spore, a wzięłyśmy mniejsze porcje, była jeszcze wersja dwa razy większa.
Do burgerów dodawane były grubo krojone frytki, zdaje się, że pieczone w piekarniku. Ledwo mogłyśmy wszystko zjeść, ale dałyśmy radę, bo burgery były idealne, takie jak sobie wyobrażałam.


Ceny są moim zdaniem adekwatne do jakości, porcji, zadowolenia i 7-godzinnego najedzenia. Za burgera z frytkami i sosami zapłacimy około 20 zł, a człowiek wie, że to najlepiej wydane pieniądze na jedzenie w ostatnim czasie. Dziękuję i polecam, na pewno się jeszcze wybiorę.



Adres:
MAD MICK
Katowice, ul. Warszawska 13


13 komentarzy:

  1. oo, we Wrocławiu tez mamy taką burgerownię, hehe :) tzn, bardziej to amerykańska knajpa, ale sążne burgery (nawet z płonącym jackiem danielsem!) tam serwują. :)

    knajpa zowie się Rodeo, polecam odwiedzić, jak zahaczysz kiedyś o Wro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Wro wkrótce zahaczę, więc dziękuję za podpowiedź gdzie pójść :D

      Usuń
  2. piekne jedzonko!!! pozdrawiam serdecznie agata

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny wpis, ładne zdjęcia. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a mnie się jeszcze bardziej podobało :)

      Usuń
  4. Muszę się wybrać w takim razie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Daleko nie mam, więc może kiedyś przy okazji skoczę. Burger z camembertem i żurawiną brzmi bardzo kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wyglądają naprawdę zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czy wizyta w knajpie zasługuje na wpis na blogu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem tak, przynajmniej to, co zamówiłyśmy było rewelacyjne :)

      Usuń
  8. Czy te burgery mają chrupiącą bułkę,czy miękką?Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wierzchu i po brzegach jest lekko chrupiąca, a w środku delikatnie miękka, na pewno nie taka gąbczasta jak w Mcd. Dobrze zrobiona ;)

      Usuń
  9. Dzięki Ci za ten wpis, to on mnie doprowadził do Mad Mick'a!! ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś anonimowym użytkownikiem, to miło mi będzie, gdy podpiszesz się imieniem. Wystarczy wybrać opcję - komentarz jako: "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim. Dla mnie to przyjemniej niż anonim ;)