piątek, 5 kwietnia 2013

Pischinger kajmakowy



Na pewno wielu poznało w dzieciństwie wafel przełożony słodką masą. U nas najczęściej królował pischinger czekoladowy (jak to na Galicję przystało), koniecznie mocno schłodzony w zamrażalniku. 



Ostatnio jednak pojawił się w wersji kajmakowej, z kwaskowym powidłem, dla przełamania słodkości. Zgadniecie jak wyszło? Chyba nie ma potrzeby się zastanawiać… Idealnie :)

Składniki:
opakowanie kwadratowych wafli
puszka gotowego kajmaku*
60g masła
powidła śliwkowe

*można kupić słodzone mleko skondensowane i gotować puszkę przez 3 godziny. Puszka, musi być przykryta dokładnie wodą, a garnek postawiony na małym ogniu, pod przykryciem.

Ciepły kajmak wymieszać z masłem, na jednolitą konsystencję. Jeśli używasz gotowego kajmaku, to po podgrzaniu mogą się zrobić grudki, należy go wtedy zmiksować. Wafle przekładać raz kajmakiem, raz powidłami, za każdym razem dociskać, a na koniec położyć na złożone wafle garnek lub ciężką deskę, żeby się dobrze zlepiło. Włożyć do zamrażalnika i dobrze schłodzić. Przechowywać cały czas w zamrażalniku.  


19 komentarzy:

  1. ostatnio jadłam w domu. Pycha, choć średnio zdrowe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowe raczej nie, ale u nas zagościło teraz po jakichś 4 latach i było doobre :D

      Usuń
  2. Był u mnie na święta, ale w wersji tradycyjnej, chociaż i w tej kajmakowej gościł nie raz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię ;] u mnie był w święta mazurek na waflach :]

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm, jak byłam mała moja Mama robiła takie z masą krówkową :) pycha!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kuuś!. Kocham je, aby kupię w sklepie siatkę - siatkę zjem:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mistrzostwo świata takie wafelki!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste, szybkie i klasycznie dobre :)

      Usuń
  7. uwielbiam, a z masą kajmakową musiały być obłędne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie goszczą często, choć w wersji bez masła. Ale za to nigdy nie przechowuję w lodówce, nie mówiąc już o zamrażalniku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zazwyczaj są jedzone tak 'na ciepło', ale jakoś nam zasmakowały prosto z zamrażalnika, są obłędne :D

      Usuń
  9. moja babcia takie zawsze robi , są proste do zrobienia i takie słodkie *-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeden ze smaków dzieciństwa. Ostatnio kupiłam nawet andruty i miałam zamiar zrobić, ale wcięłam suche ze smakiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam jak zrobiłam takiego na imprezę w Ropczycach... nikt się nawet nie pofatygował żeby go pokroić :D był łamany, a z biegiem imprezy nawet odgryzany :D także super pomysł na szybkie "coś do wzięcia na imprezę żeby nie iść z pustymi rękami"
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odgryzanie z całego wafla było najlepsze, to tak jak jeść tabliczkę czekolady, bez łamania na kawałki, radocha :D

      Usuń
  12. uwielbiam je -jednak nigdy nie przekladalam je juz powidlami - kiedys sprobuje :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. u nas i u mojej babci mówiło i mówi się andrut :) pycha - dzisiaj nawet jadłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w sumie też, tak wymiennie, ale myślę, że każdy jakoś kojarzy ;)

      Usuń

Jeśli jesteś anonimowym użytkownikiem, to miło mi będzie, gdy podpiszesz się imieniem. Wystarczy wybrać opcję - komentarz jako: "Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim. Dla mnie to przyjemniej niż anonim ;)