wtorek, 2 września 2014

Master Class - "We The Champs" !


Warsztaty z hip hopu u Ewki Radzik zawsze elektryzują. Co najważniejsze napełniają energią, miłością do tańca, jakością ruchu i zacieszem na buzi :) Zajęcia odbyły się w Tarnowie, z zapleczem entuzjastycznych znajomych i pragnieniem wytańczenia zaległości.
Cały klimat najlepiej oddadzą Wam zdjęcia i filmik. Zdjęcia wyciągnęłam od wspaniałej Kasi Szkodzińskiej, która często fotografuje takie wydarzenia i nie tylko. Dziękuję :)






Choreografia Ewa Radzik (Pac Div - "We the champs")



sobota, 30 sierpnia 2014

Pasta z pieczonej dyni do chleba


Teraz może będziecie mnie mieli trochę dość, bo będę Wam wciskać dużo dyniowych przepisów. Jednak tak jak sezon na truskawki, dyniowy jest długo przeze mnie oczekiwany. Dynia ma swoją oryginalność, mimo że jej smak nie jest powalająco wyrazisty, ale przy akompaniamencie innych smaków spełnia się idealnie. 


Pasta z pieczonej dyni jest nietuzinkowa. Nie na słodko, ale ze słodkawym posmakiem. Kremowa, delikatna, do mięsistego chleba na zakwasie, z dodatkiem twardego sera i pomidora. Smak niebanalny, więc wpisuję go tutaj, byście mogli poznać coś innego. Żegnam się kolorem pomarańczowym, z pozdrowieniami dla bliskich w Holandii ;)

Składniki:
350g miąższu upieczonej dyni (tutaj z piżmowej)
1 łyżka tahini, pasta sezamowa
1 łyżeczka oliwy
1 łyżka soku z cytryny
1/3 łyżeczki soli lub więcej
szczypta cynamonu
spora szczypta pieprzu
opc. ząbek czosnku

Tahini mam kupne, ale można zrobić samemu w domu miksując w blenderze szklankę sezamu z 1/5 szklanki oleju na gładką pastę.

Pieczenie: dynię należy pokroić na nieduże kawałki, wydrążyć środek z pestkami. Ułożyć na blasze do pieczenia i piec ok. 40 minut w temp. 190 st. C, do miękkości. Następnie obrać ze skórki.

Wszystkie składniki zmiksować blenderem na gładką, puszystą pastę. Przełożyć do miseczki, można polać olejem z pestek dyni lub sokiem z cytryny i posypać sezamem.

Kanapka z chleba żytniego na zakwasie, posypane tartym kozim serem i sezamem (też z pomidorem). Bardzo dobrze pasuje położyć na taką pastę sałatkę z makreli lub makrelę z puszki, ser i pomidor :))



czwartek, 28 sierpnia 2014

Ryż z pieczoną dynią na początek


Dzisiaj rozpoczęłam w domu sezon na dynię. Bardzo pyszne pierwsze starcie, rozpoczęte od małych form dyni typu hokkaido i piżmowej (kupiłam w tesco, są urocze).





Mam jeszcze zapasik trzech takich i jednej dużej, to na pewno coś tu jeszcze wyląduje. Dynia nadaje potrawom fajnego akcentu i atrakcyjnego wyglądu, a jej aromat najbardziej lubię po upieczeniu.
Cóż powiedzieć, ryż jest pyszny, dodatki znane i sprawdzone. Zdrowo, jesiennie, kolorowo i tak codziennie :))

Składniki (4-5 porcji):
2 woreczki brązowego ryżu
mała dynia typ hokkaido
100g fety lub sera koziego w solance
garść świeżego szpinaku 'baby'
oregano
oliwa
sól, pieprz

Dynię przekroić na pół, a później na 3 części. Wydrążyć środki z nasionami, kawałki ułożyć na blaszce, polać oliwą, posypać solą, pieprzem i oregano. Piec 40 minut w temp 190 st. C. Ostudzić, obrać ze skórki i pokroić dynię w średnią kostkę.
Ugotować ryż. Do dużego garnka wlać 2 łyżki oliwy i postawić na ogniu. Wsypać ryż, dodać dynię, fetę pokrojoną w kostkę i umyty szpinak. Całość jeszcze posolić, dodać pieprz, płaską łyżeczkę oregano, wymieszać i zestawić z palnika.

Podawać na ciepło. U mnie jako dodatek do łososia z cytryną i ziołami, z patelni grillowej.







wtorek, 26 sierpnia 2014

Hummus z zielonej soczewicy i omleciki z rukolą


Miałam wielką ochotę na roślinną dawkę białka. Więc co? Na myśli od razu hummus. Jest to pasta/krem tradycyjnie zrobiony z ciecierzycy, ale ja miałam w domu zieloną soczewicę, która już prosiła się o ugotowanie. Zrobiłam z niej hummus i nałożyłam go na aromatyczne omleciki, było pysznie, pożywnie i ciekawie. 


Zielona soczewica może i nie ma najpiękniejszego koloru, ale za to jest niesamowicie smaczna, więc trzeba ocenić dopiero po spróbowaniu. Myślę, że każdy, nawet najbardziej zacięty mięsożerca, skusiłby się na taką odmianę. Ten hummus zniknął już po godzinie, to teraz już muszę kupić ciecierzycę na następny :))

Składniki:
2 szklanki ugotowanej zielonej soczewicy
1 ząbek czosnku, przeciśnięty
1/3 łyżeczki soli
pieprz
3 łyżki soku z cytryny
1/3 łyżeczki ostrej papryki
1 czubata łyżeczka tahini*
3 łyżki oliwy

*pasta uzyskana z sezamu, do kupienia w dobrze wyposażonych sklepach lub w zdrowej żywności. Można ją zastąpić łyżką zmielonego drobno sezamu, ew. pominąć.

Wszystkie składniki zmiksować na gładką pastę. Przełożyć do miski i udekorować natką pietruszki/miętą, polać oliwą i posypać posiekanymi orzechami np. nerkowcami.

Omleciki z rukolą (8 małych sztuk - 2 porcje):
3 jajka
garść rukoli
sól, pieprz
szczypta ostrej papryki
 2 łyżki mąki orkiszowej

Oddzielić białka od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę. Dodać żółtka i krótko zmiksować na wolnych obrotach. Dodać przyprawy, mąkę i drobno posiekaną rukolę. Wymieszać krótko łyżką. Na rozgrzanej patelni posmarowanej olejem, kłaść po kopiatej łyżce masy i smażyć omlety z każdej strony na jasny brąz.

Podawać z hummusem, polane oliwą z oliwek i z sałatką z pomidorów bez skórki.





niedziela, 24 sierpnia 2014

Fasolka szparagowa z prażonymi orzechami laskowymi


Kuchnia francuska, to nie tylko wyszukane, trudne potrawy, ale również proste, dobrej jakości jedzenie, które z łatwością można przygotować w domu. Jednak takiego typu gotowania trzeba się nauczyć, połączyć odpowiednio grające smaki, a najlepiej nie przekombinować. Za każdym razem, gdy próbuję przepisów tej kuchni, płynie z nich jakaś prostota, a zarazem bogactwo smaku. Takie pomysły czerpię czasem od sympatycznej Laury Cadler, prowadzącej program Kuchnia francuska po prostu.


W domu zazwyczaj jemy żółtą fasolkę w bułce tartej. Ta zielona ma troszkę inny smak i właśnie bardziej pasuje mi w takiej wersji, niż w bułce. To danie może być traktowane jako osobny posiłek na ciepło lub dodatek do obiadu. Zacznijmy wgłębiać się w tajniki francuskiej kuchni, a jedzenie nabierze innego wymiaru.

Składniki:
500g zielonej fasolki
1 nieduża cebula
1 łyżka oliwy
sól, pieprz
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka śmietany
pół szklanki orzechów laskowych
spora garść posiekanej pietruszki
opc. posiekany świeży estragon


Fasolkę ugotować do miękkości w osolonej wodzie ok. 15 minut. Odcedzić i przelać zimną wodą. Orzechy posiekać i podprażyć ok. 30 sekund na rozgrzanej, suchej patelni. Może troszkę dłużej, żeby były chrupkie, ale nie przypalone.
Cebulę drobno posiekać. Na dużej patelni rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę i podsmażyć na złoty kolor. Dodać fasolkę, śmietanę, sól i pieprz. Podsmażyć, żeby śmietana się rozpuściła. Dodać sok z cytryny, orzechy i zioła. Wymieszać i wyłączyć gaz.




sobota, 23 sierpnia 2014

Cantuccini - włoskie ciasteczka


Stwierdzam jednak, że nie ma lepszych ciasteczek do kawy niż cantuccini.



Twarde, obsuszone, mogą długo stać w szklanym słoju, robiąc dodatkowo za dekorację. Nie są jednak na tyle twarde, żeby nie dało się ugryźć, ale również po to mają taką postać, żeby można je było maczać w kawie, podobnie jak biszkopty. Ich skład jest jednak bogatszy, bardzo aromatyczny, z dużą ilością migdałów. Moja wersja zawiera w sobie oczywiście mąkę orkiszową, co jeszcze bardziej nadaje im orzechowego charakteru.



Wydawały mi się trudne, ale co to znaczy ? Chyba, że mamy na myśli trzykrotne wyjmowanie blachy z piekarnika. Poza tym niezła jest z nimi zabawa i satysfakcja z ich atrakcyjnego wyglądu. Polecam, zawsze warto mieć coś takiego na poczęstunek. 

Składniki:
300g migdałów
300g mąki orkiszowej
100g cukru pudru
100g brązowego cukru
4 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
skórka otarta z 1 cytryny
szczypta soli


Połowę migdałów (150g) zmielić na proszek w robocie kuchennym (można użyć kupnej).
Wsypać do miski, dodać resztę całych migdałów i pozostałe składniki. Zagnieść na twarde ciasto, można podsypać mąką jeśli się klei. Podzielić na 2-3 części i uformować z nich wałki (szerokość ok. 5 cm, zależy jakie duże chcecie, wspomóżcie się zdjęciem).
Wstawić do piekarnika nagrzanego na 180 st. C i podpiec 25-30 minut. Ciasto się wypiecze i popęka. Wyjąć i wystudzić. Żeby przyspieszyć studzenie, to jak lekko ostygnie przeciąć wałki ukośnie na pół i dokończyć studzenie. Chodzi o to, żeby ciasto się nie rozwaliło.

Wałki pokroić ukośnie na kromki na ok. 1-2 cm. 
Rozłożyć na blaszce do pieczenia i posmarować z jednej strony białkiem lub całym jajkiem. Włączyć znowu piekarnik na 160 st. C, piec 10 minut. Wyjąć, przewrócić na drugą stronę, posmarować jajkiem i ponownie podpiec 10 minut. Wystudzić i przechowywać w szklanym, szczelnym słoju, tak najładniej się prezentują :)