środa, 17 września 2014

#4 Hiszpania, Barcelona


W kraju tak odległym od Polski, znalazłam wiele rzeczy, za którymi podświadomie tęskniłam.
Ciepły klimat dał się we znaki już w pierwsze dni. Słona woda zdawała się naturalnie konserwować ciało, a skóra po takiej kąpieli była jak po peelingu, stawała się jędrna i wzmocniona.  Ludzie są pełni energii i z entuzjazmem na każdym rogu witają [‘ola], nie tylko Ci, którzy chcą nam coś sprzedać. 




Od zawsze chciałam odwiedzić Barcelonę, a miasteczko, w którym byłam (Malgrat de mar) znajdowało się całkiem niedaleko niej. Więc, co w Barcelonie ?
Budynki, od których nie można oderwać oczu, dużo kamienic, jakby poukładanych na sobie, charakterystyczne balkoniki i pełno barów z tapas – małymi przekąskami.


Miasto ma wiele uroku, mogę go porównać z Berlinem, gdzie wszystko jest raczej duże i rozłożyste, a tutaj ściśnięte, z mnóstwem malutkich uliczek. Mogłabym się tu przyczepić do tego, że ulice i kierunki do ważniejszych miejsc są słabo oznaczone, nie tak porządnie, jak w Berlinie.
W projektach budynków, które przykuwają uwagę, rządzi architekt Gaudi, który ma muzea na swoją cześć, a jego styl jest bardzo oryginalny, jak dla mnie nawet bajeczny. Niestety kolejki do zwiedzania są takie długie, że spędziłybyśmy w nich większość czasu, więc odpuściłyśmy sobie tą część.



 


To ogromne miasto, nie do obejrzenia w jeden dzień, ale nawet na chwilę można poczuć jego niesamowitą atmosferę, kreowaną przez malutkie butiki vintage, przytulne knajpki, piękne zabytki, katedry i gwar energicznych ludzi. 
Przypadkiem udało nam się trafić na targ przy popularnej ulicy La Rambla, czego nie da się do końca opisać słowami. Mnóstwo, mnóstwo różnorodnego jedzenia, z którego wyszłyby zapewne magiczne potrawy. Stoiska z egzotycznymi owocami, kosze orzechów, przypraw, czekolady, praliny. Hiszpańskie kiełbaski, dojrzewające szynki i sery. Świeże ryby, owoce morza i wiele odmian ostrych papryczek. Piękne, po prostu upojenie dla oczu. 





Każdy dzień tak samo zachwycał i pobyt tam coraz bardziej uświadamiał mi, jak wiele możliwości na życie ma człowiek, jeśli tylko się na nie otworzy i będzie miał chęci do pracy nad własnym losem. Co na pewno zapamiętam, to temperamentny, hiszpański styl życia, piętrzącą się na ulicach zieleń drzew i plaża. Mogłabym mieć taką pod domem, bo po tygodniu jej odwiedzania, stała się naturalnym punktem dnia, w którym ciało emanuje blaskiem, a dusza odbywa seans medytacji w spotkaniu z naturą. Uczucie unoszącego się bezwolnie ciała, na powierzchni spokojnie falującej, bezkresnej wody - bezcenne.


wtorek, 9 września 2014

Zrobić na już - placek dyniowy


Dopiero teraz tak naprawdę odpocznę, nie zobaczycie mnie tu przez najbliższy tydzień. Wreszcie wyjeżdżam na wymarzone wakacje, może jakieś wrażenia uwiecznię i przywiozę ze sobą :) 
Zostawiam Wam przed wyjazdem placka, robionego z nagłej potrzeby czegoś mocno dyniowego i na słodko. Rozpływa się w ustach i najlepszy jest nietłumiony zbyt wieloma dodatkami.



Składniki tym razem na zdjęciu: najpierw roztrzepać białko, później wymieszać z resztą składników. Usmażyć na maśle ? Może być na na suchym teflonie ;)
Do wykorzystania jest pozostałe białko po domowych lodach lub czekoladowych pots de creme ^^. Jeśli robicie podwójną porcję, to wtedy można też wrzucić całe jajko.

Ostatnio też gościliśmy się ze znajomymi taką zapiekaną fetą z pomidorami, polecam !



sobota, 6 września 2014

Czekoladowy nugat naturalnie


Dodatki do owsianek, czy naleśników możemy przecież sami zrobić sobie w domu. Przede wszystkim będą zdrowe, wartościowe i o niebo lepiej zastępujące kremy, które stoją zakonserwowane w sklepach. Czekoladowy nugat trzymam w lodówce, wtedy ładnie się kroi, a w ciepłej owsiance lub na naleśniku zaczyna się powoli rozpuszczać. Jest delikatnie słodki, kremowy i sycący. Idealnie jako przyjemność dla każdego, nie mówię nigdy, że dla osób na diecie, tylko dla osób, które prowadzą zdrowy tryb życia i jednak obchodzi ich to, co wbuduje się w ich organizm.



Składniki:
70g orzechów (włoskie,nerkowce)
50g daktyli
pół szklanki mleczka kokosowego
3 łyżki soku z cytryny
2 łyżki kakao


Daktyle zalać w małej misce gorącą wodą, do ich wysokości, namoczyć przez 2 godziny. Orzechy zmiksować w malakserze na proszek, dodać daktyle razem z wodą, w której się moczyły (wody nie powinno być dużo) i resztę składników. Zmiksować do uzyskania gładkiej masy. Małą prostokątną lub kwadratową foremkę wyłożyć folią aluminiową i przelać do niej masę. Włożyć do zamrażalnika na 30 minut, później przełożyć do lodówki.

Pokrojone dodawać do owsianek, placków i naleśników. Można kroić na paski i jeść z owocami ;)

*Zrobiłam z podwójnej porcji tych składników i przełożyłam do małej, szklanej keksówki.



czwartek, 4 września 2014

Ciasto dyniowo-bananowe z daktylami i czekoladą


Uważam, że swoje emocje i myśli należy rozładować w jakichś dobry sposób. Nie dobrze jest tłumić w sobie wrażeń i odczuć, bo w końcu powstanie w nas kłębek, który kiedyś będzie chciał się wydostać i nie będziemy już mogli takiej ilości skontrolować. To się stanie i już. Dlatego lepiej postępować w zgodzie z sobą, dzielić się radością, mówić szczerze o smutku, sprawiać sobie od święta czekoladową przyjemność i być dumnym z cieszenia się swoim życiem.



Tak, dobrze widzicie, mam dla Was znowu coś dyniowego! Tym razem na słodko, z ulubieńcami wśród dodatków i smaków. Ciasto-chlebek jest bardzo mięciutkie, długo zachowuje świeżość, lepsze jest nawet na drugi dzień. Można je podpiec na patelni i jeść na śniadanie ;)

Ciasto dyniowo-bananowe z daktylami
300g puree z dyni
1 duży banan
30g oleju
40g masła
2 jajka
200g mąki orkiszowej
1 łyżeczka sody
4 łyżki brązowego cukru
8 daktyli
garść posiekanej czekolady lub groszków
na wierzch: orzechy włoskie, migdały, pestki dyni

Puree zrobić z upieczonej w kawałkach dyni do miękkości. Obrać ze skórki i zmiksować.

W misce rozgnieść banana, dodać puree z dyni, jajka, cukier olej i masło. Zmiksować do połączenia. Dodać mąkę, sodę i zmiksować na jednolitą masę. Na koniec dodać pokrojone daktyle, czekoladę i wymieszać. Przelać ciasto do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Posypać orzechami włoskimi, migdałami i pestkami dyni, można też oprószyć brązowym cukrem. Piec 50-60 min. w temp. 180 st. C, do suchego patyczka.



środa, 3 września 2014

Trzecie urodziny bloga z Pots de crème


Czas leci jak szalony! To już 3 lata, odkąd prowadzę ten blog (1.09.2011). Podtrzymując tradycję świętowania tego zakątka smakiem czekoladowym, na tą okazję zrobiłam francuski deser pot de crème, czyli w wolnym tłumaczeniu kubeczek z kremem. Podobno jadali takie już w siedemnastym wieku, przygotowuje się je piekąc w kąpieli wodnej, a później chłodząc w lodówce na konsystencję gęstego kremu, ze skorupką na wierzchu. Dodatek masła migdałowego obłędnie podkręca smak, jeśli nie posiadacie (można zrobić samemu w domu) to użyjcie masła z orzeszków arachidowych. Do szybkiego zrobienia i powolnej degustacji, przy doborze akuratnego towarzystwa do takich celów.



Rok temu: czekoladowe ciasteczka

Pots de crème: czekoladowo-migdałowe kremowe kubeczki 
(2 nieduże porcje)

160 ml mleka dowolnego / sojowe, migdałowe
1 łyżka masła migdałowego (lub inne orzechowe)
50g gorzkiej czekolady
1 łyżeczka kakao
1 żółtko
1 płaska łyżeczka miodu
duża szczypta soli

Mleko podgrzać w rondelku, do gorącego dodać masło migdałowe, posiekaną czekoladę i kakao. Wymieszać na gładki płyn i zdjąć z ognia.
W misce porządnie roztrzepać żółtko z miodem i solą. Na żółtko powoli wlewać mleko czekoladowe, cały czas mieszając trzepaczką.
Żaroodporną formę napełnić do połowy gorącą wodą. Masę wlać do dwóch kokilek/kubeczków do pieczenia i włożyć do formy z wodą. Całość wstawić do nagrzanego piekarnika na 150 st. C i piec przez 30 minutWyjąć kokilki przez ściereczkę i ostudzić. 
Wstawić do lodówki na min. 3 godziny. Udekorować odrobiną mleczka kokosowego lub śmietanki i maliną.




wtorek, 2 września 2014

Master Class - "We The Champs" !


Warsztaty z hip hopu u Ewki Radzik zawsze elektryzują. Co najważniejsze napełniają energią, miłością do tańca, jakością ruchu i zacieszem na buzi :) Zajęcia odbyły się w Tarnowie, z zapleczem entuzjastycznych znajomych i pragnieniem wytańczenia zaległości.
Cały klimat najlepiej oddadzą Wam zdjęcia i filmik. Zdjęcia wyciągnęłam od wspaniałej Kasi Szkodzińskiej, która często fotografuje takie wydarzenia i nie tylko. Dziękuję :)






Choreografia Ewa Radzik (Pac Div - "We the champs")